DWA LATA PÓŹNIEJ
*Maciek*
Zwykła dziewczyna? Ona nie jest zwykła, ona jest wyjątkowa. Co z tego, że cztery lata młodsza? Co z tego, że przed poznaniem mnie nikt o niej nie słyszał? Co z tego, że jest niedoświadczona w sprawach miłosnych? Moim marzeniem jest nauczenie jej wszystkiego, w czym jestem dobry.
Ona jest taka niewinna, wrażliwa. Uwielbiam ją przytulać, wspierać, pocieszać. Uwielbiam ją mieć przy sobie, patrzeć, jak się uśmiecha. Jest wtedy taka słodka...
*Pati*
Wychodzę z budynku z dyplomem ukończenia szkoły średniej. Jestem przeszczęśliwa. Zdałam maturę bardzo dobrze, dostałam się na wymarzone studia ekonomiczne w Warszawie, mam przy sobie idealnego chłopaka siatkarza.
Maciek czeka na mnie na parkingu. Rzucam się mu na szyję, a on robi tak zwanego wiatraka, okręcając się wokół własnej osi.
- Moja zdolna uczennica - mówi, po czym całuje mnie bardzo delikatnie. - Może spacer?
- Z tobą zawsze, kotku.
Mijamy drzewa, trzymając się za ręce. W końcu siadamy na ławce, gdzie nie ma żadnych ludzi. Jesteśmy absolutnie sami.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna - zaczyna, a ja wyczuwam w jego głosie lekki stres.
- Ty dla mnie też, skarbie.
- I chciałbym mieć cię przy sobie całe życie.
Wytrzeszczam oczy, gdy klęka przede mną i wyciąga czerwone pudełeczko z błyszczącym się srebrnym pierścionkiem.
- Zostaniesz moją żoną? - pyta, a ja czuję, jak mocno bije mi serce.
- Jeny, Maciek, oczywiście, że tak! - rzucam się na niego i całuję go najmocniej jak potrafię.
Wypowiadając te słowa czuję, że Muzaj jest mężczyzną, z którym pragnę spędzić każdą sekundę swojego życia.
======================================================
No i koniec.... Teraz czas na oficjalne podziękowania. A więc bardzo, bardzo dziękuję dziewczynom, które regularnie lub nieregularnie komentowały rozdziały, osobom, które wchodziły na bloga czasami z różnych powodów, niekoniecznie żeby go czytać ;) Pauli i Julce za to, że były cierpliwe i wysłuchiwały mojej paplaniny i ogólnie wszystkim osobom, które były związane z moją zacną xd twórczością. Mam nadzieję, że czytając moje opowiadanie, nie nudziłyście się :*
Zmieniam nazwę swojego profilu na patyyk jakby co ;)
Jeszcze raz baaaardzo dziękuję za to, że ze mną byliście :********
Trzymajcie się :* Pozdrawiam :3
czwartek, 4 czerwca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rozdział 27
Następnego dnia po południu wybrałam się na trening Skrzatów, zobaczyć, jak idzie mojemu kochanemu chłopakowi. Na trybunach zauważyłam Olę, więc się do niej dosiadłam. Zapytała, jak było na domówce, więc opowiedziałam jej wczorajszy wieczór. Nie ominęłam wątku z Alanem, który dla dziewczyny Karola okazał się być bardzo ciekawy. Powiedziałam jej, że chłopak cały czas szuka ze mną kontaktu.
- Może faktycznie się zmienił?
- Wydaje mi się, że ludzie się nie zmieniają. Zapewne jakbym dała mu drugą szansę, to po pewnym czasie znowu by się zaczęło. A teraz mam Maćka i niech zostanie tak, jak jest.
- Wiesz co? Na początku byłam pewna, że wasz związek długo nie wytrzyma.
- Czemu?
- No bo Maciek jest od ciebie cztery lata starszy, a byliście i nadal jesteście w takim wieku, że te cztery lata to przepaść. Ale jeszcze wtedy cię nie znałam.
- A teraz już trochę znasz i co stwierdzasz?
- Że jesteś nieprawdopodobnie dojrzała, jak na niecałe siedemnaście lat.
- To na ile się zachowuję?
- Powiedzmy, że dwadzieścia.
- A wyglądam?
- Na siedemnaście.
Byłam nieprawdopodobnie dojrzała? Zawsze uważałam, że zachowuję się jak dziecko, a tu niespodzianka. Tylko czy to dobrze, że byłam zbyt dojrzała, jak na swój wiek?
Trener Falasca zarządził kilkuminutową przerwę. Skorzystałyśmy z Olą i zeszłyśmy na parkiet. Namiętnym całusem przywitałam się z Maćkiem i od razu poczułam, że czerwienię się ze wstydu. Gdy oderwałam się od chłopaka i rozejrzałam dookoła, wszyscy siatkarze patrzyli tylko na nas.
- Ziomki, nie zawstydzajcie mojej dziewczyny - oznajmił Muzaj.
- Na luzie, Mazi, przecież każdy z nas wie, co to młodzieńcza miłość - odezwał się Mariusz.
Wszyscy powrócili do swoich spraw, czyli chłopacy do odpoczywania, Ola zajęła się Karolem, a ja Maćkiem, jakkolwiek to brzmi.
- Alan się odzywał? - zapytał Maciek, zaskakując mnie tym pytaniem.
- Nie, a dlaczego miałby się odzywać?
- Tak tylko pytam. Idziemy po treningu coś zjeść?
- Oczywiście, skarbie - zawiesiłam ręce na szyi siatkarza, a on położył dłonie na moich biodrach.
- Jesteś tylko moja - wyszeptał do mojego ucha niczym Grey do Anastasii.
- A ty tylko mój - odszeptałam i wtuliłam się w klatkę piersiową siatkarza.
Nasza upojna chwila nie trwała zbyt długo. Gdy na halę wszedł Miguel, trening został wznowiony i razem z Olą musiałam ponownie wejść na trybuny.
Po godzinie gry chłopaki zakończyli na dzisiaj. Poszli do szatni, a ja z Olą czekałyśmy na nich. Po około piętnastu minutach powinni już wychodzić, jednak tego nie robili. Postanowiłam do nich zapukać. Otworzył mi Facundo bez koszulki. Rozdziawiłam usta i wytrzeszczyłam oczy. Argentyńczyk był właścicielem idealnie umięśnionej klaty. Po chwili jednak wróciłam do rzeczywistości.
- Możesz powiedzieć Muzajowi i Kłosowi, żeby się pospieszyli?
- Okej - pokazał mi w uśmiechu idealnie białe i proste zęby i zamknął drzwi. Podeszłam do Oli.
- Ciekawa jestem, co oni tam robią - oznajmiła dziewczyna Kłosa.
- Ja wolę sobie tego nie wyobrażać - na samą myśl, co mogliby wyczyniać w tamtej chwili w szatni, na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Chyba masz rację.
Po pięciu minutach z szatni wyłonili się czyści siatkarze. Zrozumiałam, dlaczego tak długo Maciek w niej siedział. Miał na sobie koszulę i w ogóle wyglądał (i pachniał!!) niesamowicie. Tak elegancko. Muzaj podszedł do mnie, cmoknął w policzek, po czym złapał za rękę i wyszliśmy z obiektu sportowego. Zapytałam się, gdzie idziemy, a siatkarz odpowiedział, że zabiera mnie do restauracji.
- To możemy jeszcze zajechać do domu, żebym się przebrała?
- Oczywiście.
Rodziców nie było. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam drzwi. Rozebraliśmy się w przedpokoju i od razu poszliśmy na górę. Wyjęłam z szafy granatową, koronkową sukienkę i chciałam pójść do łazienki, żeby ją ubrać, ale atakujący nalegał, żebym przebrała się tutaj, a on się odwróci. Powiedzmy, że się zgodziłam. Zdjęłam siwy sweterek i już miałam wsuwać się w sukienkę, gdy usłyszałam głos chłopaka.
- Czemu nie nosisz koronkowych staników? Są bardziej seksowne.
- Eeej!!! - krzyknęłam. - Miałeś się nie odwracać!
Wzięłam sukienkę i rajstopy, zakryłam nimi klatkę piersiową i wyszłam do łazienki. Tam doprowadziłam się do porządku i wróciłam do pokoju. Muzaj siedział na łóżku jak gdyby nigdy nic i przeglądał mój telefon. Naprawdę?
- Nie ufasz mi? - zapytałam, pakując do torebki rzeczy nazywane przez mężczyzn pierdołami.
- A mam do tego jakieś powody?
- Chyba nie.
- A więc ci ufam.
- To dlaczego przeglądasz mój telefon?
- Nie miałem nic ciekawszego do roboty, bo sobie poszłaś.
- Poszłam sobie, bo mnie oszukałeś - spojrzałam na niego wymownie.
- Nie oszukałem.
- To skąd pytanie: "Czemu nie nosisz koronkowych staników?"?
- Po prostu widziałem.
- No właśnie, więc musiałeś się odwrócić, a przecież obiecywałeś, że się nie odwrócisz.
- Bo się nie odwróciłem.
- Czyli masz oczy z tyłu głowy?
- Nie, za to ty masz lusterko na komodzie.
Spojrzałam na wymienioną rzecz. "Ale z niego spryciarz" - pomyślałam. W sumie to dotrzymał obietnicy i nie powinnam być na niego zła. Chociaż chyba nie byłam, ale miałam ochotę się z nim troszkę podroczyć.
Odczekałam chwilkę, aby po chwili rzucić się na niego i zacząć go łaskotać. Niestety nie zdawałam sobie sprawy, na co się piszę. Siatkarz był ode mnie o wiele wyższy, przez co rękę też miał znacznie większą. Jedną dłonią chwycił za moje dwa nadgarstki, a drugą zaczął gilgotać po brzuchu. Masakra! Nie mogłam wytrzymać. Krzyczałam, żeby przestał, ale mnie nie słuchał. Chciał, żebym cierpiała...
Ta chwila ciągła się i ciągła. Wymachiwałam nogami, ale to nic nie dawało. Teraz już wiedziałam, że nigdy nie zacznę go pierwsza łaskotać.
W końcu ubłagałam chłopaka, żeby przestał. Gdy wstaliśmy z łóżka zauważyłam, że atakujący ma strasznie pogniecioną koszulę.
- Dawaj mi tą koszulę.Nie pokażę się z chłopakiem w takiej koszuli w miejscu publicznym, bo mi tylko byś wstyd przyniósł.
- A twoja sukienka?
- A moja sukienka jest z takiego materiału, który się nie gniecie.
Siatkarz zdjął koszulę, a moim oczom ukazała się idealnie umięśniona klata. Pomyślałam, że mogłabym mu częściej prasować górną część garderoby. Rzucił kawałek materiału na fotel i przyciągnął mnie do siebie.
- Wiesz, że jesteś najlepszą dziewczyną na świecie? - powiedział, łącząc pytanie ze zdaniem oznajmującym.
- A ty najlepszym chłopakiem?
- Widzisz, tworzymy idealną parą.
- Zdecydowanie się z tobą zgadzam. Kocham cię.
- Ja ciebie mocniej.
Wskoczyłam na Maćka i oplotłam jego pas nogami. Wplotłam palce w jego brązowe włosy i powoli zaczęliśmy zbliżać do siebie usta.
========================================================
Hej, hej!!! Mam nadzieję, że to wyżej Wam się spodoba xd Liczę na jakieś komentarze pod spodem ;) I jeszcze oficjalne info: JEST TO OSTATNI ROZDZIAŁ OPOWIADANIA!!! Pojawi się jeszcze epilog, ale nie wiem dokładnie kiedy... Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną jeszcze przez ten krótki czas ;)
"Czytajcie, komentujcie, po prostu bądźcie..."
Pozdrawiam :3 i do następnego ostatniego :*
- Może faktycznie się zmienił?
- Wydaje mi się, że ludzie się nie zmieniają. Zapewne jakbym dała mu drugą szansę, to po pewnym czasie znowu by się zaczęło. A teraz mam Maćka i niech zostanie tak, jak jest.
- Wiesz co? Na początku byłam pewna, że wasz związek długo nie wytrzyma.
- Czemu?
- No bo Maciek jest od ciebie cztery lata starszy, a byliście i nadal jesteście w takim wieku, że te cztery lata to przepaść. Ale jeszcze wtedy cię nie znałam.
- A teraz już trochę znasz i co stwierdzasz?
- Że jesteś nieprawdopodobnie dojrzała, jak na niecałe siedemnaście lat.
- To na ile się zachowuję?
- Powiedzmy, że dwadzieścia.
- A wyglądam?
- Na siedemnaście.
Byłam nieprawdopodobnie dojrzała? Zawsze uważałam, że zachowuję się jak dziecko, a tu niespodzianka. Tylko czy to dobrze, że byłam zbyt dojrzała, jak na swój wiek?
Trener Falasca zarządził kilkuminutową przerwę. Skorzystałyśmy z Olą i zeszłyśmy na parkiet. Namiętnym całusem przywitałam się z Maćkiem i od razu poczułam, że czerwienię się ze wstydu. Gdy oderwałam się od chłopaka i rozejrzałam dookoła, wszyscy siatkarze patrzyli tylko na nas.
- Ziomki, nie zawstydzajcie mojej dziewczyny - oznajmił Muzaj.
- Na luzie, Mazi, przecież każdy z nas wie, co to młodzieńcza miłość - odezwał się Mariusz.
Wszyscy powrócili do swoich spraw, czyli chłopacy do odpoczywania, Ola zajęła się Karolem, a ja Maćkiem, jakkolwiek to brzmi.
- Alan się odzywał? - zapytał Maciek, zaskakując mnie tym pytaniem.
- Nie, a dlaczego miałby się odzywać?
- Tak tylko pytam. Idziemy po treningu coś zjeść?
- Oczywiście, skarbie - zawiesiłam ręce na szyi siatkarza, a on położył dłonie na moich biodrach.
- Jesteś tylko moja - wyszeptał do mojego ucha niczym Grey do Anastasii.
- A ty tylko mój - odszeptałam i wtuliłam się w klatkę piersiową siatkarza.
Nasza upojna chwila nie trwała zbyt długo. Gdy na halę wszedł Miguel, trening został wznowiony i razem z Olą musiałam ponownie wejść na trybuny.
Po godzinie gry chłopaki zakończyli na dzisiaj. Poszli do szatni, a ja z Olą czekałyśmy na nich. Po około piętnastu minutach powinni już wychodzić, jednak tego nie robili. Postanowiłam do nich zapukać. Otworzył mi Facundo bez koszulki. Rozdziawiłam usta i wytrzeszczyłam oczy. Argentyńczyk był właścicielem idealnie umięśnionej klaty. Po chwili jednak wróciłam do rzeczywistości.
- Możesz powiedzieć Muzajowi i Kłosowi, żeby się pospieszyli?
- Okej - pokazał mi w uśmiechu idealnie białe i proste zęby i zamknął drzwi. Podeszłam do Oli.
- Ciekawa jestem, co oni tam robią - oznajmiła dziewczyna Kłosa.
- Ja wolę sobie tego nie wyobrażać - na samą myśl, co mogliby wyczyniać w tamtej chwili w szatni, na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Chyba masz rację.
Po pięciu minutach z szatni wyłonili się czyści siatkarze. Zrozumiałam, dlaczego tak długo Maciek w niej siedział. Miał na sobie koszulę i w ogóle wyglądał (i pachniał!!) niesamowicie. Tak elegancko. Muzaj podszedł do mnie, cmoknął w policzek, po czym złapał za rękę i wyszliśmy z obiektu sportowego. Zapytałam się, gdzie idziemy, a siatkarz odpowiedział, że zabiera mnie do restauracji.
- To możemy jeszcze zajechać do domu, żebym się przebrała?
- Oczywiście.
Rodziców nie było. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam drzwi. Rozebraliśmy się w przedpokoju i od razu poszliśmy na górę. Wyjęłam z szafy granatową, koronkową sukienkę i chciałam pójść do łazienki, żeby ją ubrać, ale atakujący nalegał, żebym przebrała się tutaj, a on się odwróci. Powiedzmy, że się zgodziłam. Zdjęłam siwy sweterek i już miałam wsuwać się w sukienkę, gdy usłyszałam głos chłopaka.
- Czemu nie nosisz koronkowych staników? Są bardziej seksowne.
- Eeej!!! - krzyknęłam. - Miałeś się nie odwracać!
Wzięłam sukienkę i rajstopy, zakryłam nimi klatkę piersiową i wyszłam do łazienki. Tam doprowadziłam się do porządku i wróciłam do pokoju. Muzaj siedział na łóżku jak gdyby nigdy nic i przeglądał mój telefon. Naprawdę?
- Nie ufasz mi? - zapytałam, pakując do torebki rzeczy nazywane przez mężczyzn pierdołami.
- A mam do tego jakieś powody?
- Chyba nie.
- A więc ci ufam.
- To dlaczego przeglądasz mój telefon?
- Nie miałem nic ciekawszego do roboty, bo sobie poszłaś.
- Poszłam sobie, bo mnie oszukałeś - spojrzałam na niego wymownie.
- Nie oszukałem.
- To skąd pytanie: "Czemu nie nosisz koronkowych staników?"?
- Po prostu widziałem.
- No właśnie, więc musiałeś się odwrócić, a przecież obiecywałeś, że się nie odwrócisz.
- Bo się nie odwróciłem.
- Czyli masz oczy z tyłu głowy?
- Nie, za to ty masz lusterko na komodzie.
Spojrzałam na wymienioną rzecz. "Ale z niego spryciarz" - pomyślałam. W sumie to dotrzymał obietnicy i nie powinnam być na niego zła. Chociaż chyba nie byłam, ale miałam ochotę się z nim troszkę podroczyć.
Odczekałam chwilkę, aby po chwili rzucić się na niego i zacząć go łaskotać. Niestety nie zdawałam sobie sprawy, na co się piszę. Siatkarz był ode mnie o wiele wyższy, przez co rękę też miał znacznie większą. Jedną dłonią chwycił za moje dwa nadgarstki, a drugą zaczął gilgotać po brzuchu. Masakra! Nie mogłam wytrzymać. Krzyczałam, żeby przestał, ale mnie nie słuchał. Chciał, żebym cierpiała...
Ta chwila ciągła się i ciągła. Wymachiwałam nogami, ale to nic nie dawało. Teraz już wiedziałam, że nigdy nie zacznę go pierwsza łaskotać.
W końcu ubłagałam chłopaka, żeby przestał. Gdy wstaliśmy z łóżka zauważyłam, że atakujący ma strasznie pogniecioną koszulę.
- Dawaj mi tą koszulę.Nie pokażę się z chłopakiem w takiej koszuli w miejscu publicznym, bo mi tylko byś wstyd przyniósł.
- A twoja sukienka?
- A moja sukienka jest z takiego materiału, który się nie gniecie.
Siatkarz zdjął koszulę, a moim oczom ukazała się idealnie umięśniona klata. Pomyślałam, że mogłabym mu częściej prasować górną część garderoby. Rzucił kawałek materiału na fotel i przyciągnął mnie do siebie.
- Wiesz, że jesteś najlepszą dziewczyną na świecie? - powiedział, łącząc pytanie ze zdaniem oznajmującym.
- A ty najlepszym chłopakiem?
- Widzisz, tworzymy idealną parą.
- Zdecydowanie się z tobą zgadzam. Kocham cię.
- Ja ciebie mocniej.
Wskoczyłam na Maćka i oplotłam jego pas nogami. Wplotłam palce w jego brązowe włosy i powoli zaczęliśmy zbliżać do siebie usta.
========================================================
Hej, hej!!! Mam nadzieję, że to wyżej Wam się spodoba xd Liczę na jakieś komentarze pod spodem ;) I jeszcze oficjalne info: JEST TO OSTATNI ROZDZIAŁ OPOWIADANIA!!! Pojawi się jeszcze epilog, ale nie wiem dokładnie kiedy... Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną jeszcze przez ten krótki czas ;)
"Czytajcie, komentujcie, po prostu bądźcie..."
Pozdrawiam :3 i do następnego ostatniego :*
sobota, 16 maja 2015
Rozdział 26
Ubrana w czarną sukienkę lekko przed kolano, w tego samego koloru balerinkach, z granatową torebką w ręce zeszłam na dół. Była osiemnasta trzydzieści. Wyciągnęłam telefon, by zadzwonić do Maćka. Nie odbierał, a za pół godziny mieliśmy zjawić się u Pawła. Chodziłam w kółko, niecierpliwie czekając na sygnał od chłopaka. W końcu usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko je otworzyłam i zastygłam. Rozdziawiłam usta ze zdziwienia i zszokowania. Moim oczom ukazał się największy przystojniak na świecie. Miał na sobie jasnoniebieską koszulę rozpiętą pod szyją, ciemnoniebieską marynarkę z brązowymi zakładkami na łokciach, granatowe jeansy i szaro-niebieskie trampki podobne do vansów. W prawej ręce trzymał czarną kurtkę, grzywkę miał lekko postawioną na gumę.
- Wpuścisz mnie? - zapytał i uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Yyyy... Jasne, wchodź.
Zamknęłam za nim drzwi. Złapał mnie z zaskoczenia za ramiona i wpił w moje usta. Po chwili oboje złapaliśmy oddech.
- To co, idziemy? - zapytał.
- Jasne.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu Maćka. Zapieliśmy pasy i chłopak delikatnie wcisnął pedał gazu. Nie bałam się z nim jeździć, bo wiedziałam, że jest ostrożny i nie naraziłby nas na niebezpieczeństwo. Oparłam głowę o szybę i wsłuchałam się w melodię lecącą z radia. Po około 15 minutach byliśmy na miejscu. Muzaj zatrzymał się przed domem. W mojej głowie krążyła myśl: "Oby mój sen się nie spełnił...". Wysiedliśmy z auta. Maciek je okrążył i złapał za moją rękę, mówiąc, że trochę się boi. Stwierdziłam, że to normalne i spróbowałam go uspokoić. Ja już poznałam jego towarzystwo, to teraz czas na niego.
Zapukałam do drzwi. Chwilę poczekaliśmy, aż otworzył nam Paweł. Witając się z nim dałam mu buziaka w policzek, a w nagrodę otrzymałam dość groźne spojrzenie siatkarza. "Okej, już tak nie będę" pomyślałam i spuściłam głowę na dół. Kolega z klasy zaprosił nas do środka. Zdjęliśmy kurtki i powiesiliśmy je na wieszakach. Weszliśmy głębiej. Kilka osób już było, między innymi Paula ze swoim nowym chłopakiem, Kacprem, którego jeszcze nie miałam okazji poznać, ale kojarzyłam go z widzenia. Podeszliśmy do nich i przywitaliśmy. Kacper chodził do naszej szkoły i był o rok starszy. Wydawał się bardzo sympatycznym i miłym chłopakiem, idealnym dla Pauli. Zabrał Maćka na męskie pogadanki, a my z Paulą zostałyśmy same.
- Jak się poznaliście? - zapytałam.
- Szłam wgapiona w telefon, bo do ciebie pisałam i przypadkowo - podkreśliła to słowo i zrobiła palcami cudzysłów zwany króliczkiem - na niego wpadłam. Podobał mi się trochę już wcześniej, no ale się bałam zagadać i w ogóle.
- Więc mówisz, że najlepiej wpaść na chłopaka, żeby się z nim umówić?
- Albo tak jak było w twoim przypadku, płakać w parku na ławce. Teraz oby dwie jesteśmy szczęśliwe i będziemy mogły spotykać się na podwójnych randkach. Co o tym sądzisz?
- Jak chłopacy się dogadają, to czemu nie?
Po wypowiedzeniu tych słów moja twarz skamieniała. Paweł zaprosił na domówkę Alana, który właśnie zdejmował kurtkę. Nie chciałam z nim gadać, ale chyba było to nieuniknione. Złapałam Paulę szybko za rękę i pociągnęłam do łazienki. Przyjaciółka była zdezorientowana.
- Kurde, Alan przyszedł - oznajmiłam, w celu wyjaśnienia.
- No i co z tego? Nie masz już z nim nic wspólnego.
- No niby nie, ale jak będzie chciał ze mną gadać, to co mam wtedy zrobić?
- No pogadać z nim. Wysłuchać, co ma do powiedzenia. Wyjaśnicie sobie wszystko raz na zawsze.
- Mam nadzieję, że mnie nie zauważy.
- Pati, przecież wiesz, że to niemożliwe.
- No wiem.
- Dobra, idziemy, bo pewnie chłopacy nas szukają.
- A mi się wydaje, że nawet nie zauważyli, że nas nie ma. Mam nadzieję, że się dogadają.
- Ja też mam taką nadzieję. Bo przecież będą na siebie tak po części skazani.
- No niestety.
Wyszłyśmy z łazienki. Z wieży akurat pobrzmiewała spokojna piosenka, idealna do wolnego. Po chwili znaleźli się przy nas Maciek z Kacprem, prosząc do tańca. Owinęłam rękoma szyję Muzaja, a on objął mnie w pasie. Przyłożyłam głowę do miejsca nad piersią chłopaka. Czułam się niesamowicie. Siatkarz oznajmił, że poznał już wszystkich chłopaków. Zapytałam, jak na niego zareagowali i atakujący powiedział, że wydali mu się spoko. To dobrze.
Praktycznie przez całą godzinę tańczyłam z Maćkiem bez przerwy. Oczywiście zmęczyłam się bardziej od Muzaja, który miał o wiele lepszą kondycję ode mnie. Postanowiłam usiąść i odpocząć, podczas gdy on poprosił do tańca Paulę. Dosiadł się do mnie Kacper.
- Czemu nie tańczysz? - zapytałam.
- Bo twój chłopak ukradł mi dziewczynę - uśmiechnął się szeroko i dopiero teraz dostrzegłam, jak bardzo jest przystojny. Paula nieźle trafiła, a raczej znakomicie.
- Dbaj o nią.
- Taki miałem zamiar. Długo się znacie?
- No ładnych parę lat, więc jak ją skrzywdzisz, to będziesz miał ze mną do czynienia.
- Okej, zapamiętam to sobie. Spoko ziomek z tego twojego siatkarza.
- Cieszę się, że tak twierdzisz. Fajnie by było, gdybyście się jakoś dogadywali, bo planowałyśmy z Paulą podwójne randki.
- Ja chyba jednak wolę normalne.
- No wiesz, trzeba próbować nowych rzeczy.
W tym momencie podszedł do nas Alan. Domyślałam się, że prędzej czy później to nastąpi. Przeprosiłam Kacpra i wyszłam z chłopakiem do innego pokoju. Zamknął za sobą drzwi, ale kazałam mu je natychmiast otworzyć, żebym czuła się bezpieczniej.
- Układa ci się z nim? - zaczął zaskakującym dla mnie pytaniem.
- Nie powinno cię to interesować.
- A jednak interesuje.
- Tak, jestem z nim szczęśliwa.
- A co z nami?
- Jesteś chyba na tyle inteligentny żeby wiedzieć, że nie ma żadnych nas - powiedziałam to nad wyraz spokojnie.
- Nie chcę stracić z tobą kontaktu.
- Ale już go straciłeś.
- Nie mówię o byciu razem. Po prostu chcę mówić ci "cześć" na korytarzu, czasami zamienić kilka słów. Być po prostu kolegą ze szkoły. Na razie nic więcej. A ty się zachowujesz, jakbyś mnie nie znała. Zmieniłem się i żałuję tego wszystkiego.
- Bo nie chcę cię znać. Zraniłeś mnie i to bardzo. Jestem szczęśliwa z Maćkiem, mam znajomych i nie potrzebuję jednego więcej - po wypowiedzeniu tych słów zauważyłam, że do pokoju wszedł Muzaj. Stanął obok i objął mnie ramieniem.
- Idziemy tańczyć? - zapytał.
- Za chwilkę - spojrzałam na niego i powróciłam wzrokiem na Alana. - Lepiej będzie, jak dasz sobie spokój. To nie ma sensu. Twoje próby i tak pójdą na marne.
Złapałam swojego chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia, znacząco patrząc na Alana. Miałam już nadzieję, że da sobie spokój i mnie zostawi. Okej, w ewentualności mogłabym przystać na znajomych, ale bałam się tego, że za każdym razem będzie mi się przypominała sytuacja, o której starałam się zapomnieć.
Wraz z Maćkiem wczuliśmy się w muzykę i staliśmy się królem i królową domówki. Bawiliśmy się świetnie. Siatkarz w końcu poznał moje towarzystwo i nawet się z nimi dogadywał. Czas spędziliśmy rewelacyjnie, ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Muzaj odwiózł mnie do domu. Pocałowałam go czule na pożegnanie i wyszłam z samochodu. W domu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
=========================================================
Hej, hej, hej!!! Nie było mnie z Wami trzy tygodnie, za co naprawdę bardzo, bardzo, bardzo przepraszam.... Mam nadzieję, że mi wybaczycie :* Zostawiam Was z dwudziestką szóstką :) Czekam na opinie :* A co do dalszego pisania to planuję jeszcze jeden rozdział i epilog, ale coś może się jeszcze zmienić... Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca ;) :*
"Czytajcie, komentujcie, po prostu bądźcie..."
Pozdrawiam :3
- Wpuścisz mnie? - zapytał i uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Yyyy... Jasne, wchodź.
Zamknęłam za nim drzwi. Złapał mnie z zaskoczenia za ramiona i wpił w moje usta. Po chwili oboje złapaliśmy oddech.
- To co, idziemy? - zapytał.
- Jasne.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu Maćka. Zapieliśmy pasy i chłopak delikatnie wcisnął pedał gazu. Nie bałam się z nim jeździć, bo wiedziałam, że jest ostrożny i nie naraziłby nas na niebezpieczeństwo. Oparłam głowę o szybę i wsłuchałam się w melodię lecącą z radia. Po około 15 minutach byliśmy na miejscu. Muzaj zatrzymał się przed domem. W mojej głowie krążyła myśl: "Oby mój sen się nie spełnił...". Wysiedliśmy z auta. Maciek je okrążył i złapał za moją rękę, mówiąc, że trochę się boi. Stwierdziłam, że to normalne i spróbowałam go uspokoić. Ja już poznałam jego towarzystwo, to teraz czas na niego.
Zapukałam do drzwi. Chwilę poczekaliśmy, aż otworzył nam Paweł. Witając się z nim dałam mu buziaka w policzek, a w nagrodę otrzymałam dość groźne spojrzenie siatkarza. "Okej, już tak nie będę" pomyślałam i spuściłam głowę na dół. Kolega z klasy zaprosił nas do środka. Zdjęliśmy kurtki i powiesiliśmy je na wieszakach. Weszliśmy głębiej. Kilka osób już było, między innymi Paula ze swoim nowym chłopakiem, Kacprem, którego jeszcze nie miałam okazji poznać, ale kojarzyłam go z widzenia. Podeszliśmy do nich i przywitaliśmy. Kacper chodził do naszej szkoły i był o rok starszy. Wydawał się bardzo sympatycznym i miłym chłopakiem, idealnym dla Pauli. Zabrał Maćka na męskie pogadanki, a my z Paulą zostałyśmy same.
- Jak się poznaliście? - zapytałam.
- Szłam wgapiona w telefon, bo do ciebie pisałam i przypadkowo - podkreśliła to słowo i zrobiła palcami cudzysłów zwany króliczkiem - na niego wpadłam. Podobał mi się trochę już wcześniej, no ale się bałam zagadać i w ogóle.
- Więc mówisz, że najlepiej wpaść na chłopaka, żeby się z nim umówić?
- Albo tak jak było w twoim przypadku, płakać w parku na ławce. Teraz oby dwie jesteśmy szczęśliwe i będziemy mogły spotykać się na podwójnych randkach. Co o tym sądzisz?
- Jak chłopacy się dogadają, to czemu nie?
Po wypowiedzeniu tych słów moja twarz skamieniała. Paweł zaprosił na domówkę Alana, który właśnie zdejmował kurtkę. Nie chciałam z nim gadać, ale chyba było to nieuniknione. Złapałam Paulę szybko za rękę i pociągnęłam do łazienki. Przyjaciółka była zdezorientowana.
- Kurde, Alan przyszedł - oznajmiłam, w celu wyjaśnienia.
- No i co z tego? Nie masz już z nim nic wspólnego.
- No niby nie, ale jak będzie chciał ze mną gadać, to co mam wtedy zrobić?
- No pogadać z nim. Wysłuchać, co ma do powiedzenia. Wyjaśnicie sobie wszystko raz na zawsze.
- Mam nadzieję, że mnie nie zauważy.
- Pati, przecież wiesz, że to niemożliwe.
- No wiem.
- Dobra, idziemy, bo pewnie chłopacy nas szukają.
- A mi się wydaje, że nawet nie zauważyli, że nas nie ma. Mam nadzieję, że się dogadają.
- Ja też mam taką nadzieję. Bo przecież będą na siebie tak po części skazani.
- No niestety.
Wyszłyśmy z łazienki. Z wieży akurat pobrzmiewała spokojna piosenka, idealna do wolnego. Po chwili znaleźli się przy nas Maciek z Kacprem, prosząc do tańca. Owinęłam rękoma szyję Muzaja, a on objął mnie w pasie. Przyłożyłam głowę do miejsca nad piersią chłopaka. Czułam się niesamowicie. Siatkarz oznajmił, że poznał już wszystkich chłopaków. Zapytałam, jak na niego zareagowali i atakujący powiedział, że wydali mu się spoko. To dobrze.
Praktycznie przez całą godzinę tańczyłam z Maćkiem bez przerwy. Oczywiście zmęczyłam się bardziej od Muzaja, który miał o wiele lepszą kondycję ode mnie. Postanowiłam usiąść i odpocząć, podczas gdy on poprosił do tańca Paulę. Dosiadł się do mnie Kacper.
- Czemu nie tańczysz? - zapytałam.
- Bo twój chłopak ukradł mi dziewczynę - uśmiechnął się szeroko i dopiero teraz dostrzegłam, jak bardzo jest przystojny. Paula nieźle trafiła, a raczej znakomicie.
- Dbaj o nią.
- Taki miałem zamiar. Długo się znacie?
- No ładnych parę lat, więc jak ją skrzywdzisz, to będziesz miał ze mną do czynienia.
- Okej, zapamiętam to sobie. Spoko ziomek z tego twojego siatkarza.
- Cieszę się, że tak twierdzisz. Fajnie by było, gdybyście się jakoś dogadywali, bo planowałyśmy z Paulą podwójne randki.
- Ja chyba jednak wolę normalne.
- No wiesz, trzeba próbować nowych rzeczy.
W tym momencie podszedł do nas Alan. Domyślałam się, że prędzej czy później to nastąpi. Przeprosiłam Kacpra i wyszłam z chłopakiem do innego pokoju. Zamknął za sobą drzwi, ale kazałam mu je natychmiast otworzyć, żebym czuła się bezpieczniej.
- Układa ci się z nim? - zaczął zaskakującym dla mnie pytaniem.
- Nie powinno cię to interesować.
- A jednak interesuje.
- Tak, jestem z nim szczęśliwa.
- A co z nami?
- Jesteś chyba na tyle inteligentny żeby wiedzieć, że nie ma żadnych nas - powiedziałam to nad wyraz spokojnie.
- Nie chcę stracić z tobą kontaktu.
- Ale już go straciłeś.
- Nie mówię o byciu razem. Po prostu chcę mówić ci "cześć" na korytarzu, czasami zamienić kilka słów. Być po prostu kolegą ze szkoły. Na razie nic więcej. A ty się zachowujesz, jakbyś mnie nie znała. Zmieniłem się i żałuję tego wszystkiego.
- Bo nie chcę cię znać. Zraniłeś mnie i to bardzo. Jestem szczęśliwa z Maćkiem, mam znajomych i nie potrzebuję jednego więcej - po wypowiedzeniu tych słów zauważyłam, że do pokoju wszedł Muzaj. Stanął obok i objął mnie ramieniem.
- Idziemy tańczyć? - zapytał.
- Za chwilkę - spojrzałam na niego i powróciłam wzrokiem na Alana. - Lepiej będzie, jak dasz sobie spokój. To nie ma sensu. Twoje próby i tak pójdą na marne.
Złapałam swojego chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia, znacząco patrząc na Alana. Miałam już nadzieję, że da sobie spokój i mnie zostawi. Okej, w ewentualności mogłabym przystać na znajomych, ale bałam się tego, że za każdym razem będzie mi się przypominała sytuacja, o której starałam się zapomnieć.
Wraz z Maćkiem wczuliśmy się w muzykę i staliśmy się królem i królową domówki. Bawiliśmy się świetnie. Siatkarz w końcu poznał moje towarzystwo i nawet się z nimi dogadywał. Czas spędziliśmy rewelacyjnie, ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Muzaj odwiózł mnie do domu. Pocałowałam go czule na pożegnanie i wyszłam z samochodu. W domu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
=========================================================
Hej, hej, hej!!! Nie było mnie z Wami trzy tygodnie, za co naprawdę bardzo, bardzo, bardzo przepraszam.... Mam nadzieję, że mi wybaczycie :* Zostawiam Was z dwudziestką szóstką :) Czekam na opinie :* A co do dalszego pisania to planuję jeszcze jeden rozdział i epilog, ale coś może się jeszcze zmienić... Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca ;) :*
"Czytajcie, komentujcie, po prostu bądźcie..."
Pozdrawiam :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)